Mam łzy w oczach, gdyż... mam wrażenie że zniszczyłam życie nie tylko swoje ale też kilku bliskich mi osób. Nie do końca wiem co się ze mną dzieje. Choć mam dopiero 24 lata wiele z nich zmagam się z obniżonym nastrojem, stanami lękowymi i powracającymi napadami ogromnego smutku i żalu.
Od dłuższego czasu chciałam uciec z Warszawy, mojego rodzinnego miasta, męczył mnie pęd, pośpiech i szturchanie ludzi biegnących za dolarami. Wyjechałam z chłopakiem, już wydawało mi się że będzie lepiej, ale nie. Pare miesięcy przed wyjazdem zostawiłam obecnego chłopaka, nie umiałam mu ufać bo wiele razy kłamał mi w żywe oczy, nie było w tym związku mnie. Popchnęła mnie do tego znajomość z trochę młodszym kolegą, który jak się okazało był we mnie zakochany. Oczarował mnie swoim zachowaniem wobec mnie, czułam że na to nie zasłużyłam, czułam że jest za dobry i bałam się że za jakiś czas mogę go skrzywdzić, chociaż chciał mnie taką jaką jestem i taką nosić mnie na rękach, nie mogłam zwalczyć tego cholernego uczucia że to zbyt piękne. Wróciłam do chłopaka, do pieprzonego schematu bycia poniżaną, poczucia braku własnej wartości. Jak to zwykle bywa w takich historiach była zmiana na początku a teraz znowu zaczynają się kłamstwa. Nie mam znajomych, rodziny nie chcę martwić, czuję się jak dziecko we mgle. Przecież to wszystko jest wypadkową moich kiepskich wyborów. Teraz czuję się jak dziecko we mgle i jedyne o czym marzę to śmierć. Tak bardzo żałuję że skrzywdziłam tego wybawiciela, on tak bardzo chciał wyrwać mnie z tego w co znów się wjebałam.
Czuję się jak nic. I naprawdę czuję że to koniec mojej drogi. Dziękuję że mogłam to z siebie wyrzucić. 52.

Top 100 Top 100 7 dni