Nie umiem kochać jednej dziewczyny. Zawsze jest kilka 2..3 czasem 4. Zawsze czuje się zmuszony do wyboru, zawsze czuję że źle wybrałem. Zawsze do każdej z nich mam inne uczucie, inne emocje, bardzo inne emocje. Zawsze czegoś później brakuje.
Czy kobiety nie akceptują otwartego związku... tego że mogą też być inne?
Żadko też czuję zazdrość. Nie przeszkadza mi obecność innych mężczyzn w ich życiach, Nie przeszkadza mi tak długo jak długo chcą mnie, jak długo zostawiają ten kawałek siebie też dla mnie.

Może to chore.... ale tak mnie ukształtowały relacje w młodości. Platoniczne przyjaźnie damsko męskie. Nauczyłem się żyć w cieniu innych meżczyzn u boku dziewczyn w kótrych się skrycie kochałem. Teraz uwiedzenie dziewczyny nie jest dla mnie dużym problemem, ale zawsze mam wyrzuty sumienia... bo wiem że to się skończy... że nie będe umiał być jej "wierny" w jej rozumieniu. Staram się zawsze ostrzec - nie słuchają. A poprostu ona nie rozumie że daje jej tyle ile umiem jej dać... że jest to tylko dla niej, ale nie umiem jej dać wszystkiego.

Top 100 Top 100 7 dni