28.1.2012 19:15:10
Dziękuję, że przeczytałaś, i w dodatku odpisałaś - cieszę się z tego. Nie ma nic dziwnego w takich wyborach, tak jak ktoś już pisał to podświadome, co jednak wpędza mnie w zły nastrój. Dlatego, że nie potrafię być chamem i prostakiem. Tak, jestem miły i potulny, strasznie przytulaśny. Nie jestem niedorozwojem, zwykle inni się ze mną nieźle bawią, tylko przez tamte dwie które mnie olały straszliwie (i mówię to z pełną odpowiedzialnością), powodując uraz do dziewczyn, z trudnością mogę spojrzeć im w oczy. Stąd zapewne myślą, że jestem zamulonym przygłupem. Błędne koło... W dodatku mam niską samoocenę.
Ultimejt
28.1.2012 18:30:35
Tamta - to znaczy moja była, żeby nie było domysłów.
Ultimejt
28.1.2012 18:29:47
Kompletnie tego nie rozumiem. Nie rozumiem, na jakiej zasadzie działa to wielkie miłowanie. Jakie są kryteria wyboru, i dlaczego zawsze jestem odrzucany przez dziewczyny. Do mojego łba nie może wogóle dotrzeć, że ktoś się może dla mnie starać. Innymi słowy - może dla jakiejś dziewczyny zostanę kolegą, bo na nic więcej nie ma szans. Dlaczego? Chuj wie! Właśnie tego nie wiem! Wszechstronnie otaczające mnie szczęście innych sprawia, że rozpaczam. Dlaczego oni się do chuja tulą, a ja już nie. Jak już mnie jakaś koleżanka kolegi przytuli, to z wyraźną niechęcią. Dosyć już mam podchodzenia do dziewczyn, które i tak mnie olewają. A dwie zrobiły to tak perfidnie, że nie zapomnę do końca życia. Przytłacza mnie zajebistość innych ludzi. Nigdy taki nie byłem, prawie nigdy nie byłem szczęśliwy, a oni oczekują, bym szczerzył banana. Wczoraj byłem na urodzinach u kolegi. Para zakochana tam siedziała, i nie mogą pojąć, dlaczego jest mi smutno. Dlaczego do chuja? Bo od zawsze byłem sam. Tamta to była atrapa dziewczyny, bo w rzeczywistości to chyba tylko czekała na kasztanienie (na co się nie zgodziłem). Pozdrawiam tych, którzy przeczytali!
Ultimejt
28.1.2012 17:39:48
Odwaga mi się skończyła, a zaczęła depresja. Mam nawet wrażenie, że przyjaciel ma lepszych przyjaciół.
Ultimejt
28.1.2012 17:38:44
Jedyna, z którą byłem, to koszmarna kłamczucha, dwulicowa i fałszywa. Nie szło wytrzymać. Przytulać też się nie mogłem, bo nie bardzo lubiła.
Ultimejt
28.1.2012 17:36:45
Nie spotykałem się, wszystkie mnie olały od razu, gdy podszedłem.
Ultimejt
28.1.2012 17:21:25
A ja cierpię, gdy widzę coś takiego. Od dłuższego czasu nie mam dziewczyny, a otaczają mnie wręcz szczęśliwe pary złożone z przytulaśnej dziewczyny i skurwysyna, który jej nie szanuje. No i co, okazuje się, że nie mam szans. Nigdy nie miałem szans na ładną dziewczynę. Co najwyżej mogę liczyć na Justynkę. Zaraz... Ona też mnie olała! Magia. Ja pierdolę. A podobno nie jestem brzydki. Przepraszam, że tak nieskładnie. Na to wychodzi, że ci, co nieba przychylają drugiej osobie, nie mają prawa do szczęścia. Olało mnie już 6 dziewczyn, czujecie? Żadna nawet nie porozmawiała. Może dlatego, że nie szedłem do nich z nożem. P.S. tak, mam tylko 18 lat.
Ultimejt