Mam problem, bo za bardzo zacząłem zastanawiać się nad życiem z ogółu i je analizować. Kiedy dojdzie się do wniosku, że to wszystko wokół to tylko atomy, drgania powietrza itp... Nie wiem jak to opisać.. Taki jakby ból egzystencjalny, ale nie na tyle, że jest On skierowany na Mnie, ale na wszystko wokół. Mam wrażenie jakbym obudził się w matrixie. Rzecz jasna wszystko było w porządku dopóki nie zostawiła Mnie ważna osoba w Moim życiu, w zasadzie była dla /mnie ważniejsza ode mnie samego. I nagle wszystko stało się takie dziwne jak nigdy wcześniej. Znacie takie coś ? Albo może ma ktoś podobnie ? Z reguły z ideami tak jest. Jeśli zostanie raz wszczepiona to ciężko ją usunąć..

Top 100 Top 100 7 dni