Smutno mi bo żyje samotnie. Wracam po pracy do pustego domu. Cicho, ciemno. Zrobię sobie coś do zjedzenia, włączę tv, albo obejrzę albo nie ale żeby coś grało. Komputer, jakaś gra. Czasem gdzieś wyjdę do kina czy basen ale zawsze sam. Nie mam z kim. Biegam. Nikt nie napisze, nie zadzwoni. Chyba, że ja to zrobię ale wychodzi i tak, że na siłę. Nie mam do kogo się odezwać. Jak fajnie by było usłyszeć od kogoś to jedno co słychać albo jak ci minął dzień? Najgorzej to jak trzeba iść spać i od razu się nie zaśnie. Sporo się myśli. O tym co było i mogło być. Kiedyś starałem się o towarzystwo ale na marne...nie wiem co poszło nie tak, kiedyś o tym myślałem teraz nie. Już tak jest i już. Czasem dostanę szału od tej samotności ale częściej po prostu łapie doła i odretwienia.Juz powinienem się przyzwyczaić ale jeszcze nie.Dziwne że jeszcze nie popadłem w żaden nałóg.Zazdroszcze tym co mają do kogo coś powiedzieć.Dobranoc i do następnego dnia który będzie dokładnie taki sam jak każdy

Top 100 Top 100 7 dni