Miałam bardzo spokojną ciążę i nikt się nie wtrącał. Dwa tygodnie przed terminem porodu zaczęłam dostawać kurwicy od pytań czy już urodziłam, ale potem się uspokoiło i błędnie myślałam, że będzie dobrze. NIE JEST. Moje dziecko ma 4,5 miesiąca i ciągle wszyscy mądrzy mówią mi co mam robić. Do szału doprowadzają mnie pytania czemu on płacze (no nie wiem, może to jedyny sposób komunikacji takiego malca?), dlaczego tak ubrany (bo tak mi się podoba?), czemu nie nosi czapki po kąpieli (wtf?) i inne mądrości. Ostatnio próbują go karmić. SERIO? Mam zamiar do 6 miesiąca życia podawać tylko mleko, tym bardziej, że karmię swoim, bo takie są zalecenia nie od dziś, jeszcze zdąży się w życiu najeść, ale NIE, JA GO GŁODZĘ. Foch, bo nie daję mu marchewki czy ziemniaka, ale są mądrzejsi i ostatnio przyłapałam moją babcię, która dała mu do rączek kostkę czekolady!!! Na obiedzie w restauracji mój tata chciał mu dać do buzi frytkę!!! Potem obraza i wyzywanie mnie od głupich, młodych, niedoświadczonych... Przecież ja niedługo stracę wszyskich bliskich dookoła... Nawet mąż zaczął mówić, żebym trochę odpuściła, ale ma takie zdanie dopiero od kiedy to jego mama próbowała mi karmić dziecko plastrem ogórka świeżego z mizerii i na dodatek sadzała!!! Takie maleństwo! KUR!!! Nie mam już sił...

Top 100 Top 100 7 dni