-
15.8.2010 11:52:15
nie mam sily zyc..
-
7.8.2010 14:58:44
nie wiem jak bym sobie poradzila gdyby nie praca.. troche przygnebiajaca bo robie wiazanki kwiatowe i wience na groby ale zawsze to jakies zajecie.. przynajmniej sobie cos tam zarobie (nie wiem na co i po co), ogolnie zycie mi sie zatrzymalo, o niczym nie mysle, ciagle cos robie, jak w jakiejs melancholii, wylaczam sie i nie kontroluje tego.. mysli mi gdzies uciekaja.. sprzatam, pracuje, pomagam w domu.. czasem jak tak mysle o swoim zyciu i robie wience z kwiatow to zastanawiam sie czy ten akurat nie bedzie na moim grobie.. ale wiem ze to jeszcze nie czas.. duzo sie ostatnio modle i to odpycha odemnie mysli o samobojstwie.. pozatym moj brat.. jest chory, a przy mnie czuje sie lepiej, usmiecha sie, gdybym cos zrobila on nie mial by szans powrotu do zdrowia.. moze nigdy nie wroci i beda nawroty choroby.. ale nie moge go pograzyc.. Tyle ze nie wiem czy samej mnie to nie przytlacza, moje otoczenie, srodowisko, ludzie.. tylko gdzie isc, po co, dlaczego, przedewszystkim dla kogo. Glupie ale tak mnie wychowali zeby nie myslec o sobie i troszczyc sie o innych.. teraz kiedy jestem sama nie potrafie sie odnalezc.. Nie chce robic nic dla siebie.. to mi nie daje ani szczescia, ani satysfakcji. Czuje pustke. Ale nie zrobie nic glupiego ze wzgledu na brata, nie moge go zostawic..
-
5.8.2010 01:44:34
tak swietnie Cię rozumiem. sama jestem w podobnej sytuacji. tez poznałam go jak byłam jeszcze dzieckiem, którym teraz już nie jestem, znajomosc trwała przez te wszystkie lata, padało tyle pięknych słow, które tak mocno zachowały się w pamięci.. ktoś kto nie przezył takiej miłosci nie bedzie umiał tego zrozumiec, i pewnie macie racje, ze miłosc to bycie blisko, razem, jednak kochac na odległosc takze mozna i nie wiem, czy nie jest to nawet sliniejsze. wydaje mi się że rozmowa to duzo wiecej niz przebywanie razem i ludzi którzy sa od siebie oddaleni łączy duzo więcej niż 'normalne' pary. ale z drugiej strony, jak sama powiedziałas, słowa to tylko słowa i czesto odbieramy niezgodnie z ich prawdziwą intencją.. wiem po sobie, że wiele mozna sobie wmówić, wiele rzeczy powstaje tylko w twojej głowie, potem zyjesz wyobrazeniami, złudzeniem, którego tak naprawde nie ma, czyms co nie istnieje, chociaz tak bardzo chcialabyś by istniało.. moze kiedys istniało jednak ludzie się zmieniają.. wiem ze pewnie nie wyobrazasz sobie zycia bez niego, w koncu zawsze był 'blisko', zawsze mogłas z nim pogadac, opowiedziec o swoich problemach a on Cie zawsze wysłuchał.. ale moze już czas uporzadkować swoje zycie, zaczac od nowa, moze trzeba odciąć się od przeszłosci tak zeby dobrze ją wspominac i być z niej zadowoloną? nie poddawaj się, musisz sama zdac sobie sprawę, że ten związek Cię niszczy i że dasz sobie radę bez niego. zobaczysz jaka poczujesz ulgę, musisz się uwolnic z tego uzależnienia od niego. trzymam za Ciebie mocno kciuki
-
5.8.2010 00:31:34
kolejna nieprzespana noc.. Boze niech to zycie sie wreszcie skonczy.. Wszyscy napewno macie racje i kochani jestescie ze chcecie pomoc tylko czuje ze jest juz za pozno.. wypalilam sie.. czuje sie tak ze nie jestem w stanie nawet zrealizowac tego o czym mowicie a nie mam nikogo kto moglby mi jakos realnie w tym pomoc. Czuje ze juz wszystko przegralam w zyciu. Pozatym jak sie ogarnac i zrobic to wszystko.. psychika mi siada, nic mnie nie cieszy, nic nie bawi, unikam ludzi, nie wychodze bo zaczelam sie nawet jakac, nic pozytywnego w moim zyciu nie ma i sama chyba zrobilam sie juz toksyczna. Czuje sie jak wrak czlowieka. Nie piszcie wiecej w tym temacie, nie zawracam wam juz glowy, dziekuje za wszystko ale nie jestem w stanie tego realizowac, moze nawet nie widze juz w tym sensu. Dla kogo? Dla siebie? A kim ja jestem.. NIKIM- tak jak kazdy mowil. Wszystko gdzies zostaje a czlowiek po czasie zaczyna w to wierzyc.. Kiedys mialam marzenia.. o studiach, o milosci, o rodzinie.. teraz w niczym nie widze sensu.. nie mam sily do podejmowania najmniejszych decyzji, wiem ze nic mi sie nie uda
-
4.8.2010 17:38:44
Ja tez jestem zdania ze powinnas wyjechac gdzies zdala od domu na studia troche od tego wszystkiego odpoczac popatrzec z dystansem.. a teraz powinnas udac sie do dobrego psychologa ktory napewno ci pomoze pozbierac sie po tych zlych przezyciach i wrocic do rownowagi a na studiach zaczniesz wszystko od nowa zajmiesz sie nauka nowe otoczenie,nowi znajomi napewno ci to pomoze odzyzkasz wiare w siebie w swoje mozliowosci inaczej spojzysz na zycie i na swoja przyszlosc..jestem pewna ze czeka cie jeszcze duzo dobrego w zyciu musisz sie z tego podniesc popatrzec na ludzi bardziej optymistycznie nie kazdy jest zlym czlowiekiem ktory manipuluje ludzmi uwiez mi..musisz sie przekonac do ludzi bo jestes jeszcze mloda i cale zycie przed toba!Zycie ma sens tylko trzeba go odnalesc i umiec nim sie cieszyc..
-
4.8.2010 17:32:38
Związki na odległość rzadko się sprawdzają. A tak w ogóle to nie możesz być zawsze wtedy kiedy on tego chce. Cięzko być z kimś kogo się kocha bez wzajemności ale niezaleznie od wszystkiego nie marnuj życia
-
4.8.2010 11:44:34
Bardzo Ci współczuję dziewczyno, bo sytacja nie do pozazdroszczenia, ale pomyśl w ten sposób - całe życie opierasz się na innych ludziach a oni Tobą manipulują, puszczają się kantem. Pomyśl sobie że ci wszyscy ludzie są w zasadzie bezmyślnymi, niewartymi Twojej uwagi zwierzętami (są NIELICZNE wyjątki - trzeba ich szukać). Najpierw sama w sobie musisz znaleźć coś wspaniałego a potem wymusić na ludziach, żeby to uznali. Inaczej nie będą Cię szanować, będą Cię wykorzystywać i oszukiwać. "ja tez chcialam miec osobe ktora obdarze uczuciem i ktora bedzie dla mnie najwazniejsza" - tu jest Twój podstawowy błąd w myśleniu, pozwól komuś odczuć że jest dla ciebie ważniejszy od ciebie samej a skurwi cie jak szmatę (przepraszam za dosadne wyrażenie)
Masz 19 lat i Twoje życie dopiero się zaczyna. Rozumiem, że teraz stajesz przed wyborem studiów. Mam propozycję - wyjedź od swojej rodziny na studia, jeśli Twoja choroba nie przykuwa cię do jednego miejsca. Mają obowiązek Cię utrzymywać dopóki kontynuujesz naukę więc możesz nawet pozwać ich o alimenty jeśli nie będa chcieli płacić za Twoje studia.
Poza tym jeśli mogę Ci w czymś doradzić to poszukaj profesjonalnej pomocy. Musisz porozmawiać z psychologiem o swoich problemach.
-
4.8.2010 02:03:41
zaczynac od nowa? Hmmm.. Ale po co.. widze cos sie dzieje, jak jest.. jak to wszystko wyglada u mnie w zyciu prywatnym- ktore jest totalna ruina, u moich kolezanek ktore albo zmieniaja partnera co 2 miesiace albo okazuje sie ze on zdradzil, albo ona jego. Nie wierze juz w milosc, dlatego trace sens zycia.. Bo przestaje wierzyc w ludzi.. W domu nigdy nie okazxywali mi uczuc ani sobie nawzajem.. szczerze moi rodzice to taka separacja- nie spia ze soba, nie rozmawiaja ze soba prawie wcale, ojciec zdradza matke i ona go nienawidzi. Jak pies z kotem. Dodatkowo traktuja mnie jak kukielke ktora wszystko robi. "kochaja mnie" za to co robie, jesli robie cos zle to matka placze i mowi ze sie wstydzi i inne corki sa lepsze, maja lepsze oceny, sa bardziej pracowite itp itd- od zawsze tak jest- kazdy mna manipuluje jak tylko moze i bierze mnie na litosc, matka lubi wzbudzac we mnie wyrzuty sumienia bez powodu, ojciec to typ dyktatora grozacego palcem. Od dziecka widze ich prywatne problemy, od dziecka stres i pewnego rodzaju patologia, pozniej ciezka choroba nie z mojej winy.. w dodatku nieuleczalna.. ale ona mi w niczym nie przeszkadza, zastrzyki tez nie bola, pogodzilam sie z tym.. Ale w pewnym okresie czasu potrzebowalam kogos.. Koto mnie zaakceptuje, pokocha taka jaka jestem, da mi cieplo i milosc ktorej nigdy nie poczulam.. ja tez chcialam miec osobe ktora obdarze uczuciem i ktora bedzie dla mnie najwazniejsza.. Bylam niesmiala a jestem ladna dziewczyna. Balam sie ze sie natne w bliskim zwiazku (ze chlopak poleci na wyglad, zamota i rzuci), dlatego chcialam dystansu- poznac ta osobe, jej charakter, duzo na poczatku rozmawiac a dopiero po czasie sie spotykac.. Ale jak widac to bylo tylko zludzenie i z mojej strony naiwne.. Tak bardzo chcialam byc kochana i kogos kochac ze przyslonilo mi to realia.. i tak jak patrze na swoje zycie to od 7 lat nie zrobilam nic dla siebie.. wszystko robilam z mysla o nim i rodzicach.. pracowalam w kazda sobote a w niedziele jezdzilam z ojcem za towarem do naszego sklepu- na okraglo bo matka wymagala, w szkole mialam swietne oceny zeby miec spokoj w domu, w domu mialam od groma obowiazkow i czas dla siebie tylko wieczorem.. Pozniej pojawila sie szarpanina w nocy.. od 3lat choruje na bezsennosc.. od 3 drza mi rece i mam za wysokie cisnienie, pozniej krwotoki z nosa- lekarka powiedziala ze grozi mi wylew i ze nie moge sie tak denerwowac.. Pozniej moj brat zachorowal na schizofrenie, przez 2 lata mnie przesladowal, zastraszal.. Zylam tylko tym zwiazkiem bo w domu mialam koszmar, chcialam uciec od tego zycia.. Robilam wszystko zeby jechac do niego, rezygnowalam z waznych zyciowych wydarzen dla niego.. Nie zaluje.. kochalam go.. Ale teraz nie czuje juz nic.. ani do niego, ani do bliskich.. ogolnie nic nie czuje.. to nawet nie jest juz smutek.. to taka obojetnosc.... ze gdyby ktos zabral mi w tej chwili zycie to nawet bym nic nie poczula.. Moje zycie jest puste, niepotrzebne.. Za duzo bylo w nim porazek, za malo szczescia.. za duzo wymagan, za malo uwagi, za duzo krytyki, za malo ciepla, za duzo bolu, za malo radosci.. Chwile szczesliwe moge policzyc na palcach u rak.. Szkoda ze nie mozna zapomniec z dnia na dzien calego zycia.. To sie wlecze za czlowiekiem jak kajdany, zabija od srodka, powoli, po cichu.. Czuje ze mnie juz zabilo, ze nie mam duszy.. Nie mam sensu, i nie chce juz nic.. Juz nie chce byc niczyja kukielka, wierzyc i przyjmowac kolejnych nozow w plecy.. Za duzo sie dzialo.. moj brat psychicznie nie wytrzymal, pojde w jego slady.. chyba jedyna osoba ktora przed choroba nigdy mnie nie skrzywdzila i byla mi blizsza niz ktokolwiek, poswiecala czas, troszczyla sie.. Ale on juz nie jest ta sama osoba.. Staralam sie ale nie umialam mu pomoc.. teraz nie mam nikogo.. i czuje sie tak jak bym stala obok siebie i patzyla juz tylko.. Nie mam sily zyc, i nie mam odwagi sie zabic.. to juz chyba kres psychiki.. nie jem, nie spie, wszystko mi obojetne
-
3.8.2010 19:10:15
Wiesz moim zdaniem możesz sobie znaleść kogoś fajnego... Wiem na czym Twój problem polega...
Nie chce ci sie zaczynać kolejnego związku od nowa.. ja też tak mam.. Z tym że od 1,5 roku jestem sama, bo chłopak z którym byłam przez 2 lata mnie zranił...
Teraz sie zakochałam w kimś innym, ale nie chce tej miłości nie dlatego ze sie boje czy coś.. Tylko nie chce mi sie zaczynać tego wszystkiego od nowa!!
-
2.8.2010 22:54:18
Nie dziwię Ci się, ale mam troszkę już doświadczenia i z perspektywy czasu mówię: OLEJ DZIADA!
Jest pewnie wielu, którzy padną Ci do stóp, a Ty uparłaś się na cwaniaczka 800 km od siebie! Mam dwóch braci i wiem co mówię, facet nie jest wart Twoich poświęceń, przez 7 lat to tylko dziwny układ a nie związek na taaaką odległość.
-
2.8.2010 22:44:51
Dziekuje wam za porady.. Na razie ograniczam kontakt.. dystansuje sie.. mimo wszystko jakos sie wypalam. W domu beznadziejnie, w zyciu prywatnym beznadziejnie, na studia brak pomyslu, brak sily.. ciagle opuchnieta, zaplakana.. najchetniej lezalabym caly dzien, trace poczucie czasu.. nie moge sie pozbierac..
-
30.7.2010 21:47:00
miałam podobną sytuacje... bylam z chlopakiem 4 lata on byl w USA ja tutaj przez 4 lata widzielismy sie tylko na skypie... tez oklamywal krecił... mialam wielka depresje zyc mi sie nie chcialo! wydawalo mi sie ze nie moge bez niego zyc ze jest jak narkotyk... jednak zerwalam z tym! i dzisiaj jestem juz spokojniejsza bo wiem ze to niszczylo mnie od srodka! Wiec radze skoncz z tym jezeli nie widzi jaka jestes wspaniala dla niego nie bedziesz dla niego nadzwyczajna tylko pospolita! nie warto uwierz mi... bo zycie jest krotkie i warto sie cieszyc kazda chwila i kazdym oddechem ktore nam dano...! nie warto! dlugo sie tego uczylam... mimo ze bardzo kochałam!
-
30.7.2010 13:47:02
CIAGLE IGRA Z TWOIMI UCZUCIAMI ZNA TWOJE SLABE PUNKTY I TO WYKORZYSTUJE! A TY DURNA DAJESZ MU SIE W JEGO GIERKE WPLATAC..A ON PODEJZEWAM SAM NIE WIE CZEGO CHCE..CHCE NA SIEBIE UWAGE ZWROCIC TWOIM KOSZTEM TO SIE WSZYSTKO ROZGRYWA..POWINNAS TO ZAKONCZYC RAZ NA ZAWSZE BO WIDZE JAK BARDZO JESTES PRZEZ NIEGO NIESZCZESLIWA..NIE ZAZDROSZCZE CI TEJ SYTUACJI ALE WYJSCIE Z TEGO MASZ WIEC SKORZYSTAJ Z TEGO DLA SWOJEGO DOBRA..
-
29.7.2010 22:56:18
eh.. on mi pisze ze ma jakas depresje, czy to mozliwe ze dlatego sie tak zachowuje? Nie wiem co robic.. Nie ukrywam ze sie martwie.. Jezu jakie to wszystko poplatane.. Nie mam pojecia co zrobic ze swoim zyciem.. Trace nadzieje na szczescie.. Tak mi mota w glowie.. nie wiem czy cos mu jest czy zwyczjnie znow mnie oszukuje i probuje zatrzymac przy sobie..
-
26.7.2010 15:44:28
widzisz tego ci trzeba bylo mowie ze rozlaka to dla ciebie najlepsze rozwiazanie teraz bedzie ci jeszcze latwiej to zakonczyc skoro jest zagranica i macie jeszcze mniejszy kontakt wez sie za siebie dziewczyno zadbaj o swoje zdrowie i swoja przyszlosc..z nim nic dobrego cie nie czeka zmarnowalas sobie swoje zdrowie psychiczne przez niego..
-
26.7.2010 07:55:47
moze to jakis przelom w moim zyciu. Wyjechal za granice na pare dni i piszemy mniej.. a ja czuje jakas ulge, troche swobody.. w sensie psychicznym.. nie czuje sie taka przybita
-
23.7.2010 20:11:03
pewnie ze nie chce... ale nie wierze ze czeka mnie w zyciu jeszcze cos dobrego.. Dlaczego tak jest? Czuje sie dziwnie.. nie moge znalezc sobie miejsca, nic mnie nie cieszy.. Czuje taka pustke..
-
23.7.2010 00:47:20
skoro jestes chora i tyle przeszlas tymbardziej zaslugujesz na kogos wyjatkowego a nie sie jeszcze uzerac z tym gowniarzem ktory na ciebie nie zasluguje..po co ci to potrzebne?chcesz sie dobic gorzej rozchorowac nabbawic nerwicy?tego chcesz dla siebie takiej przyszlosci?!zastanow sie nad tym..
-
22.7.2010 23:05:49
skoro tak uwazasz.. nie wiem, moze tez mam jakies uczucia..? Z tego co widze to kazdy po mnie jedzie jak po jakims dzieciaku. Tak, mialam 12 lat, teraz 19 a milosc to cos co przychodzi z czasem, na poczatku byla szczenieca a pozniej dojrzala.. z mojej strony. Z jego strony to byla zabawa, i ja tez bylamm zabawka. Nie mam wiecej nic do zaoferowania, nikomu.. Ani uczucia, tymbardziej cielesnych uciech i uzywania sobie. Nie uznaje zwiazkow na miesiac. Dlatego nie chcialam miec blisko chlopaka bo jestem tez niesmiala, balam sie ze mnie wykorzysta i wydawalo mi sie ze jak bedzie daleko to tak nie bedzie. A i tak mnie wykorzystal. Glupie zludzenia, milosci nie ma. Kazdy mysli jedynie o swojej dupie i uciechach. Dlaczego w wieku 12 lat? Nie mialam nikogo bliskiego, zachorowalam przez lekarzy, ledwo wyszlam ze spiaczki, w domu nigdy nie mialam dobrego kontaktu z rodzicami, zawsze pracowali i nie mieli dla mnie czasu albo mieszali mnie w swoje malzenskie problemy. Czulam sie samotna, odrzucona. wstydzilam sie bo nie moglam na poczatku za duzo wychodzic ze wzgledu na chorobe. Ludzie widzac jak daje sobie zastrzyki patrzyli dziwnie.. szczegolnie rowiesnicy. Potrzebowalam kogos.. Lto bedzie czuly, bedzie wspieral, zaakceptuje, porozmawia,zrozumie. I ja tez bede taka dla niego. Znalazlam ale on nie pisal tego powaznie.. a ja bralam to powaznie do siebie.. Obietnice, slowa.. to tylko slowa. Myslalam ze mimo wszystko stane sie z nim szczesliwa bo nie mialam ani fajnego dziecinstwa ani przyjemnego- zastrzyki, choroba, nie z mojej winy. W pewnym sensie to co wydaje ci sie bujda, dziecinada, czyms sztucznym bylo najszczesliwsza chwila w moim zyciu, czyms najbardziej prawdziwym, a osoba zupelnie obca byla mi najblizsza..
-
22.7.2010 21:57:04
to mialas 12lat jak go poznalas?;)byliscie jeszcze malymi smarkaczami i wogle to sie zastanawiam jak sie poznaliscie skoro az tak daleko od siebie mieszkacie?!wogle to sie dziewczyno zastanow czego chcesz jestes mloda i marnujesz najlepsze lata zycia sobie..bedac z kims widujac sie przez 7lat pare razy w roku zenada..jak mialas 12 lat jak mozna mowic o jakims zwiazku to jest smieszne..to chyba przyzwyczajenie jak mozna z kims byc na odleglosc milosc trzeba pielegnowac ale nie mylic jak w twoim przypadku z "poswiecaniem sie" naprawde mysle ze tego kwiatu to pol swiatu i powinnas pomyslec o kims z twojego otoczenia z kims z kim bedziesz mogla byc na dobre i zle codziennie a z tym daj sobie spokoj bo tylko cierpisz przez niego a lata ci mlodziencze uciekaja a ty nic nie uzylas widze..i nawet chyba nie wiesz jak to jest naprawde byc razem i tworzyc prawdziwy zwiazek.?!
-
22.7.2010 20:12:08
nie wiem.. chyba juz wcale nie potrafie.. moze to glupie ale powoli przestaje wierzyc w milosc szczescie itp.. kiedys to byly moje priorytety.. nie potrafie ufac, za duzo razy sie zawiodlam najbardziej na osobach ktore kocham.. moze mam jakis kryzys.. nie to ze zmienilam sie na gorsze i szaleje.. narazie nie mam sily, nie potrafie sie cieszyc, ufac.. wszystko z dnia na dzien tak bardzo sie zmienilo..
-
22.7.2010 18:57:41
Uuuuu to młoda jesteś...
A nie potrafisz sie zakochac w kims innym??
-
22.7.2010 16:33:27
ja mam 19 on 22
-
22.7.2010 10:17:34
A ile ty masz lat a on??
-
22.7.2010 06:45:55
pewnie masz racje. Trudno sie z tym pogodzic ale w duzym stopniu masz racje.. Zalezalo mi.. w sumie tylko na tym zwiazku mi zalezalo.. mimo wszystko to chyba najlepsze co mnie w zyciu spotkalo.. Eh szkoda gadac
-
21.7.2010 21:17:12
ok kochasz go nie bede sie sprzeczac ale warto tak ze wszystkiego rezygnowac zarywac szkole,rezygnowac ze studniowki itp az tak sie poswiecac?!skoro sama widzisz ze on ze swojej strony prawie nie robi nic?! niech on sie poswieci w imie milosci i sie przeprowadzi do ciebie jaki on ma problem ja nie widze problemu?! owszem ludzie sie czesto rozstaja i wyjezdzaja ale i czesto dochodzi przez takie rozstania do rozpadow zwiazkow!nic na sile niech on troche wyjdzie z inicjatywa! a nie to ciagle ty widze zabiegasz o jego wzgledy o to zeby bylo dobrze chcesz to ty sie przeprowadzac to ty ze wszystkiego chcesz rezygnowac dla niego..dla mnie to jest nie rozsadne bedziesz jeszcze zalowala ze tak postepujesz bo wkoncu kopnie cie w tylek bo sie jeszcze nie wyszumial a ty bedziesz plakac w poduszke i taki bedzie final waszej "wielkiej milosci"...
-
21.7.2010 17:36:06
nie jest tak ze nic nas nie laczy, widujemy sie srednio 2 tygodnie co 2 miesiace wiec nie jest to jakas katastrofa.. Ludzie czesto tak maja chociazby jak wyjezdzaja do pracy za granice. Tu chodzi tylko o zaangazowanie i checi. Gdybym widziala ze mu zalezy to bym pojechala do niego.. jestem po maturze i tak wyjade na studia. Pisal mi ze chce ze mna mieszkac, byc juz caly czas. Teraz widze jego druga twarz, ze nie wyszalal sie itp itd, ze waha sie i mowi mi w prost jak by to bylo z inna dziewczyna itp, nie jest mi latwo o tym sluchac. Boje sie ze pojade tam i bede jeszcze bardziej samotna niz teraz, pozatym jestem chora i to ryzyko zebym sama mieszkala, mam cukrzyce polekowa - on nie zdaje sobie z tego sporawy. Nie jestem dziewczyna "na telefon", bardzo uczestnicze w jego zyciu i jezdze w kazdej chwili wiec podejscie ze tylko piszemy jest dziwne. Opuscilam dla niego swoja studniowke, czesto po klotni dostawalam banie na nastepny dzien w szkole, czasem musialam narobic zaleglosci w szkole zeby do niego jechac. Staram sie go wspierac, na pogrzebie jego ojca stal obok mnie i trzymalam go za reke.. wiele sie wydarzylo i nie jest mi obojetny Mysle ze podejscie typu ze przytulanie, calowanie i dobra zabawa jest glupie jesli chodzi o milosc. W milosci sa problemy, jest cierpienie i szczescie i dobra zabawa.. Jest wszystkiego po trochu. Piszac ze to nie milosc nie masz racji. Z mojej strony to napewno milosc. Moze nieodwzajemniona. Ale nikt nie powie mi ze jest inaczej. Mysle nadal co zrobic i nie umiem podjac decyzji.. Czy ktos tak mial? Latwo jest napisac "zakoncz to", to bardzo logiczne ale logika ma malo wspolnego z uczuciami..
-
21.7.2010 16:14:43
skoro nie potrafisz z nim zerwac kontaktu i zaczac wszystkiego od nowa to taki los cie czeka nieszczesliwej w depresji dziewczyny"jak masz miekkie serce musisz miec twarda dupe" myslisz ze bedac z nim z czasem on sie zmieni?zapomnij...to napewno zadna milosc ani z twojej ani z jego strony tylko zwyczajne przyzwyczajenie na odleglosc przez 7lat jak mozna mowic o milosci?!milosc trzeba pielegnowac zwiazek opiera sie na wspolnym zyciu uczestniczeniu w swoim zyciu nawzajem na dobre i na zle a nie zalenie sie jak macie gorsze dni w sluchawke para powinnac byc ze soba i wtulac sie w ramiona sobie a nie wyplakiwac w sluchawke zenada..nie wyobrazam sobie z moim facetem byc 7lat i widywac sie pare razy w roku i zeby nasz zwiazek opieral sie na "sluchawce" ja sie mu troche nie dziwie ze cie olewa klamie i kabinuje bo z jednej strony to jest przyzwyczajenie do ciebie a z drugiej on chce normalnie zyc a nie miec dziewczyne praktycznie na telefon zakonczcie ta farse..bo nic dobrego z tego nie bedzie marnujecie sobie mlode lata bedac z soba tylko na odleglosc..nie wiesz jak to zrobic?normalnie zmien numer telefonu i go zwyczajnie olej powiedz mu ze to koniec nie chcesz tegociagnsc chcesz normalnie zyc ten zwiazek cie wykancza i jego zachowanie i tyle..a jak przyjedzie to wtedy pogadacie a jesli nie to znaczy ze mu wogle nie zalezalo i dobrze zrobilas znakiem tego..nie wiem jak wogle mozesz zyc bez pocalunkow,dotyku,cieplego slowka do ucha wspolnych spacerow wypadow do kina,pubu,itp dla mnie wasz zwiazek jest dziecinny i platoniczny..
-
21.7.2010 15:25:51
Wiem ze masz racje i napewno dobrze mowisz. Chce sie wyrwac z tego..zrobilam juz chyba wszystko co moglam zeby to ratowac i nie mam nic wiecej co moge dac i zrobic..On sie mna bawi.. nie wiem czy cos do mnie czuje bo nie czytam mu w myslach , domyslam sie ze moze przyzwyczajenie, pewnego rodzaju wsparcie w trudnych chwilach bo ma z kim pogadac.. tyle ze nawet z tym jest tak zamkniety w sobie ze malo mi mowi. Nie czuje ze mnie kocha. Nie to ze wydziwiam i oczekuje ze bedzie mnie tulil co 2 minuty jak jestesmy razem i kupowal prezenty itp itd. Brakuje tu szczerosci, sa tajemnice.. on nigdy sie na mnie nie otworzyl i zawsze bylo miedzy nami cos w rodzaju szklanej szyby przez ktora za nic nie moge sie przebic. Mowi mi, na codzien pisze rozne slowa ale swoja postawa prezentuje zupelnie cos innego dlatego gubie sie w tym. Wracajac do tego co chcialam powiedziec masz racje tylko ze to nie jest proste. Boje sie samotnosci. 7lat zyje wegetacja i chora nadzieja, z czlowiekiem ktorego kocham i na ktorym mi zalezy. Nie ma opcji ze go rzuce i polece na impreze ogladac sie za innymi, po pierwsze nie chce, po drugie nie potrafie juz ufac. Dodatkowo problem jest taki ze on mnie krzywdzi ale nie da mi odejsc, najpierw mnie obraza i daje do zrozumienia ze mnie nie potrzebuje a zaraz przeprasza i tlumaczy sie czemu tak powiedzial.. nie wiem jak to zrobic- wyrzucic telefon? zmienic numer? przeciez zna moj adres, telefon rodzicow.. To bedzie bardzo trudne.. Szczegolnie dlatego ze nie chce go zostawic z powodu ze nic do niego nie czuje.. tylko dlatego ze to co ze mna robi niszczy mnie i nie mam sily sie oszukiwac.. to nie moj swiat, roznimy sie... ale nie to jest problemem to raczej zaleta jak dwoje ludzi ma inne zainteresowania. W zwiazku zawsze egoizm jest problemem, ludzie coraz czesciej przyjmuja zasade "ile masz mi do zaoferowania zeby bylo mi dobrze" a coraz mniej jest takich ktorzy mysla "chce zebys byl szczesliwy, bede sie starac dla ciebie". Rozpisalam sie bardzo.. Dziekuje za opinie, to bardzo przydatne zobaczyc jak inni widza ten problem
-
21.7.2010 10:10:17
Daj dziewczyno sobie z nim spokoj to nie jest chlopak dla ciebie!po pierwsze za duza odleglosc was dzieli,po drugie on jest za mlody sam nie wie czego chce fiu bzdziu ma jeszcze w glowie a nie wspolne mieszkanie,rodzina,plany i przyszlosc..Ty widac jestes juz dojzala dziewczyna i wiesz czego chcesz a on to jeszcze dzieciak ktory wpedza cie w depresje ! szkoda nerwow i czasu na niego..niedlugo pewnie idziesz na studia zajmij sie nauka tam napewno poznasz wielu ciekawych ludzi byc moze poznasz jakiegos dojzalego chlopaka ktory bedzie cie kochal,szanowal,podobnie patrzyl na swiat jak Ty..i bedziedzie blisko przynajmniej siebie a to jest wazne co to taki zwiazek na dleglosc on prowadzi podwojne zycie ty nie wiesz co on tam robi napewno?!moze ma tam druga dziewczyna z twojego opisu wynika ze to debil.. tego kwiatu to pol swiatu jeszcze spotkasz wielu ludzi na swojej drodze swiat sie na jednym nie konczy jak w pore nie zakonczysz tego i nie zaczniesz wszystkiego od nowa bedziesz nieszczesliwa!nie warto sie tym chlystkiem przejmowac kiedys mi podziekujesz jak z nim skonczysz zobaczysz dopiero poczujesz ze zyjesz zacznij imprezoac wychodzic do ludzi interesowac sie innymi chlopcami mysle ze latwiej bedzie ci zerwac z chlopakiem z ktorym nie przebywasz na codzien i nie ma szans ze bedziesz go mijac codzien ulica itd bo wtedy byloby ciezko a tak masz duze pole do popisu zycze wytrwalosci przemysl to sobie i podejmij madra decyzje nie bedziesz tego zalowac!
-
21.7.2010 02:01:33
dzieki ze mowisz to co myslisz.. zle sie z tym wszystkim czuje.. nie wiem co robic, nie dlatego ze nie chce nic robic i czegos zmienic.. zwyczajnie nic mnie nie cieszy.. zawsze to wygladalo tak ze myslalam o nim a nie o sobie.. za bardzo sie zaangazowalam bo wierzylam w to co mowi, nie pomyslalabym nawet ze moze byc inaczej.. moze dlatego jestem w tym taka zagubiona. Jedno mowi, drugie robi.. Na poczatku myslalam ze moze glupio mysle i marudze, ze on taki jest i tyle.. Ale widze, ze pomylilam sie.. On mna manipuluje.. skutecznie.. najgorsze jest to ze nie potrafie sie uwolnic, boje sie.. wszystkim ktorzy to przeczytaja radze tylko, zadnych zwiazkow na odleglosc.. malo kiedy zdarza sie ze obojgu naprawde zalezy.. Przykre ale prawdziwe.. Jestem w takiej sytuacji ze najblizsza osoba jest zupelnie obca, a to co mowil nie istnieje w rzeczywistosci.. Jesli chodzi o mnie staram sie.. robie rzeczy ktore wczesniej sprawialy mi przyjemnosc i zajmuje sie tym co mnie interesuje.. ale nie cieszy mnie to.. chyba tylko poczucie ze musze pomagac w domu, pracowac trzyma mnie przy zmyslach.. Rodzice sa zchorowani, potrzebuja mnie. Ale mam coraz mniej sil i tkwie w tym na tyle ze nie umiem sobie pomoc.. Usmiecham sie dla nich, pracuje dla nich, staram sie dla nich.. Ale juz od bardzo dawna nie jestem szczesliwa, raczej ciagle spieta i zdenerwowana, smutna.. To odbija sie na moim zdrowiu, bardzo mocno.. Mam wrazenie ze wszystko co pozytywne sie we mnie wypalilo i ktos mi zabral dusze.. Czuje pustke, to juz nawet nie sa chwilowe smutki ale ciagle napiecie.. Kazdy dzien wyglada tak samo.. Samotnie, zajmuje sie ciagle praca zeby nie myslec o swoim zyciu.. I kazda noc tez taka sama- noce sa najgorsze, ani zasnac ani sie czyms zajac, zostaje tylko bezsensowne rozmyslanie
-
21.7.2010 00:00:11
no to teraz się zastanów co jest dla Ciebie ważniejsze... marzenia ideały rodzina(na którą możesz zawsze liczyć) czy własna przyszłość... poświęcisz to wszystko dala jednego idioty który Cię i tak zostawi? Miłość jest tyle warta co szczota od kibla... a można sobie przez nią życie zmarnować...