Nigdy nie miałam przyjaciół i nie byłam lubiana :(. Po bliższym poznaniu mnie ludzie ode mnie odchodzili. Wiele razy zostałam upokorzona i takie tam, było mi strasznie przykro . Szukałam przyczyn dlaczego, chciałam to zmienić. Na początku myślałam że mam fobie społeczną ale nie, lubię wychodzić z domu do ludzi, potem że może jestem chorobliwie nieśmiała, odpada, wyszłam ze strefy komfortu od dawna jestem pewna siebie odważna umiem coś powiedzieć, moi bliscy mówią że sobie poradzę w życiu, ale wciąż inni mnie ewidentnie nie lubili i dokuczali. Zdałam sobie sprawę z tego że w rzeczywistości jestem po prostu małomówna i nieciekawa i różnie przez to jestem odbierana od dziwnej po aspołeczna albo zadzierająca nosa. A to nieprawda :( Ale wiecie co? Ja nie czuje potrzeby by niepotrzebnie gadać, słyszę jak inni rozmawiają a mnie to po prostu albo nie interesuje albo jestem w roli słuchacza , wiele razy jak ktoś cos do mnie mówił to nie odpowiadałam nawet nie że nie chciałam, bardzo chciałam ale miałam taką pustkę w głowie...w sumie tak było od zawsze.Nie czuje takiej potrzeby by rozmawiać, wiem że powinnam się dostosować jeśli chce żyć z innymi ale bym to robiła na siłę, z musu ale już takiego wiecie jakby ktoś wam kazał nie wiem pocałować kogoś kogo nienawidzicie no mega mus. Jestem w dużej rozsypce, bo wiadomo boję się iść do pracy, wiadomo jak będę odbierana przez swoją inność i małomówność. Mogłabym pogadać o hobby ale mam rzadkie i jak komuś chociaż trochę próbuje o tym opowiedzieć to widzę znudzenie... Nie wiem co robić :(

Top 100 Top 100 7 dni