Nawet jak mam poebany humor i czuję się jak najgorszy śmieć. Nie mam humoru na żarty, ani sił na rozmowę, a jedyną rzeczą, której pragnę to żeby ktoś zauważył, że coś jest nie tak i zapytał.


"Czemu cały dzień siedzisz tak cicho?"

"Nie, wydaje ci się" Bo łatwiej jest ukrywać, niż rozmawiać o czymś czego się samemu nie rozumie.

"No, nie wydaje mi się. Tak jest." Ale jak ktoś cię zna, nawet nie długo, to widzi jak coś jest nie tak.

"Nie, serio." Ale ty wciąż brniesz, wciąż kłamiesz z tym swoim pustym wzrokiem.

"Dobra. Załóżmy, że ci wierzę..." Uśmiechasz się lekko na zewnątrz, chociaż w środku płaczesz, bo oboje wiemy, że chciałbyś z kimś porozmawiać.



"Nie no, jesteś pewna że wszystko ok?" Zapytał się ponownie, tego samego dnia, parę minut później. Bo widzi, że coś się dzieje.

"No" odpowiadasz krótko, bo brakuje ci sił, aby do kogokolwiek pisać.


Ta osoba wie, że nie jest dobrze, bo to widać, nie trzeba kogoś znać całe życie, aby zauważyć, kiedy cierpi. Ale łatwiej jest udawać, że wszystko jest w porządku, że nic się nie dzieje, kłamać prosto w oczy.

Znacie to, nie?

Ja też...


Nie ważne, jak bardzo chcę z kimś porozmawiać, zawsze go odpycham, bo tak jest prościej. A ludzie mają w naturze, że lubią sobie upraszczać życie...

Top 100 Top 100 7 dni